sobota, 30 listopada 2013

Do trzech tagów sztuka

Ta praca jest efektem tego jak można połączyć przyjemne z pożytecznym.
Pomiędzy szatkowaniem kapusty, krojeniem cebulki, smażeniem boczku, 
gotowaniem makaronu domowej roboty powstawały te świąteczne tagi.
Tą przyjemniejszą stroną jest oczywiście scrapowanie. 
A co gotowałam na obiad? Łazanki.
Na potrzeby sesji fotograficznej tagi zdobiły przydomową sosenkę,
ale już za miesiąc będą ozdobą domowej choinki:-)








Nieoceniona w pracy okazała się wyzwaniowa I kropkowa mapka:-).

Serdecznie pozdrawiam. Dziękuję za odwiedziny:-)

czwartek, 28 listopada 2013

Ho, ho, ho!

Prezenty mikołajkowe dla milusińskich już zapakowane,
do jednego z nich pozostaje dołożyć jeszcze karteczkę:-)





Kartka wg mapki Mojo Monday 321.


Pozdrawiam:-)


poniedziałek, 25 listopada 2013

Studio tekturek...

... to nowy producent papierów i materiałów do scrapbookingu.
Ja widziałam już nową, a zarazem pierwszą kolekcję papierów, a Wy?
Jestem nią oczarowana zwłaszcza Peachy Christmas.


 Z okazji debiutu Studio ogłasza słodkie Candy.

piątek, 22 listopada 2013

R jak rower

Lubicie kartki z motywem roweru? Ja bardzo. 
Dlatego z pośród wielu wybrałam właśnie ten i postanowiłam go oprawić.





Do kompletu zrobiłam zakładkę.



Za tło posłużyła mi książka którą właśnie czytam z zaciekawieniem.
"Pociąg do świata" J. Majki to zapis dwunastu podróży autora, który podróżuje, aby poznawać ludzi. Środki lokomocji i odwiedzane miejsce nie są tu najważniejsze.
Ale do rzeczy. Islandia; jeden z podrozdziałów. Kto wie co to jest hákarl?.
"Po islandzku to rekin. To jedno słowo ma jednak o wiele szersze znaczenie. To żyjący najdalej na północ rekin polarny. Jego mięso jest trujące, bo zawiera tlenek trójmetyloaminy i mocznik. Ta mieszanka umożliwia rekinowi pływanie w wodach arktycznych. Aby mięso rekina nadawało się do spożycia, musi minąć sześć miesięcy od uboju. Jak nakazuje islandzka tradycja, najpierw należy je zakopać w ziemi na dwa miesiące. Kiedy mięso zacznie gnić, wyciąga się je z ziemi i wiesza na haku na kolejne cztery miesiące, aż do wyschnięcia. Wówczas dopiero wtedy można je spożywać. Smakuje jak ostry, ciągnący się ser pleśniowy polany amoniakiem".
Ktoś może próbował?:-)

To tyle od autora książki od siebie jeszcze dodam,
że kartkę posyłam na wyzwanie "Mój rower" do Digital Paper.